Tomasz Witkowski
W obronie rozumu - blog
Historia pewnej prowokacji...O mnieZakazana psychologiaLapidariumKsięga gościEnglish version
W obronie rozumu - blog
RSS
2011/06/09 15:58:21
Na zaproszenie Polskiego Towarzystwa Filozoficznego 16 czerwca, 2011roku w czwartek o godzinie 17:15 wygłoszę wykład : Czy nauki społeczne są naukami kultu cargo? W jaki sposób pseudonaukowe praktyki przenikają do nauk empirycznych i jak temu zapobiegać. Po wykładzie odbędzie się dyskusja. Miejsce wykładu: Instytut Filozofii Uniwersytetu Szczecińskiego, ul. Krakowska 71, sala 227. Organizatorom dziękuję za zaproszenie, a wszystkich zainteresowanych zapraszam - wykład ma charakter otwarty.
2011/06/06 19:03:28
     Ilekroć mam zasiąść wśród, uznanych w swojej dziedzinie, autorytetów i rozpocząć z nimi dyskusję, czuję się mocno onieśmielony i niezwykle mało kompetentny. Tak było i tym razem. Gorzej jeszcze, bo na salę debaty jej uczestnicy wnieśli nie tylko tytuły naukowe i honorowe, pozycje akademickie, lecz nadto powagę a nawet grozę instytucji, które reprezentują. Sędzia Sądu Apelacyjnego w Krakowie Jacek Wojciech Polański, Prokurator Apelacyjny Włodzimierz Krzywicki, naczelnik Wydziału II Postępowania Sądowego. Już sama powaga stanowisk powoduje, że człowiek czuje się winny, a myśli gorączkowo poszukują usprawiedliwień niepopełnionych czynów. A do tego jeszcze prof. dr hab. Józef Krzysztof Gierowski, doktor praw, doktor habilitowany psychologii, profesor nauk medycznych przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, autor i współautor ponad 270 publikacji naukowych z zakresu psychologii, psychiatrii sądowej i psychologii lekarskiej laureat wielu nagród i odznaczeń. I wreszcie last but not least - pierwsza dama debaty - dr Alicja Czerederecka, wybitny polski autorytet w dziedzinie testów projekcyjnych, szczególnie w zakresie testu Rorschacha w systemie Exnera.
     Prostolinijność i otwartość moich rozmówców szybko jednak pozwoliła mi się otrząsnąć z prowincjonalnego zagubienia. Już w pierwszych swoich wypowiedziach pan Prokurator pokazał uczestnikom debaty ludzką twarz opowiadając o tym, jak zasypia podczas prezentowania długich i żargonowo napisanych opinii biegłych sądowych. Odjął również nieco z powagi swego urzędu wyznając nam, że w zrozumieniu opinii biegłych sądowych często korzysta z pomocy żony, która jest psychologiem. Psychologiem, który nie lubi matematyki, jak poinformował nas pan Prokurator, a co za tym idzie preferuje metody bardziej "ulotne", a on sam ufa żonie w tej kwestii. Na krótką chwilę zaniepokoił mnie los ludzi osądzanych przez zasypiający wymiar sprawiedliwości. W chwili, kiedy prezentowane są dowody być może decydujące o całym życiu oskarżonych, uczestniczący w procesie prawnicy nie potrafią skupić się na tym, co słyszą. Szybko jednak otrząsnąłem się z tego nadmiaru empatii, szczególnie, że mój niepokój wzbudziły kolejne wątpliwości, czy pan Prokurator może udostępniać w trakcie procesu dokumentację sądową osobom postronnym. Być może jednak żona prokuratora nie jest osobą postronną w procesie? Znowu uświadomiłem sobie jak mało wiem na temat prawa i procedur w polskim sądownictwie, więc żeby się nie ośmieszać, wolałem już tego pytania nie zadawać. I chyba dobrze zrobiłem, bo podczas wygłaszania innych kwestii moi utytułowani rozmówcy szybko mnie karcili. Na przykład pozwoliłem sobie wygłosić opinię na temat testów projekcyjnych powołując się na pracę S.O. Lilienfelda, J. M. Woodsa i H. M. Garba "Status naukowy technik projekcyjnych" jak również stwierdzić, także na podstawie tej książki, że Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne w standardach wypracowanych w 1991 r., a dotyczących pracy biegłych psychologów sądowych, zobowiązało ich do przedstawiania wraz z opinią wszelkich ograniczeń i kontrowersji, jakie te testy wzbudzają. Podobnie, we wzorcowym programie nauczania psychologii klinicznej, który jest zalecany na XXI wiek, całkowicie wykluczyło techniki projekcyjne.
     Pani Doktor zdecydowanie stwierdziła, że: "nie jest prawdą" to co powiedziałem o stanowisku APA, że wśród członków APA ciągle toczy się debata na ten temat. Dowiedziałem się ponadto, że autorzy cytowanej przeze mnie pracy dawno już wycofali się z opublikowanych w niej twierdzeń. Ta reprymenda również mnie mocno zaniepokoiła. Znam dość dobrze prace Scotta Lilienfelda i mam z nim stały kontakt a nigdy nie słyszałem, żeby coś takiego opublikował. Poczułem się nawet niekomfortowo pomyślawszy, że być może Scott opublikował coś po kryjomu przede mną? Coś czego się wstydzi, albo do czego nie chce przyznać? No bo przecież niemożliwe jest aby pani doktor się pomyliła? Albo co gorsza... minęła z prawdą? Nie, nie! Te wątpliwości tak mną wstrząsały, że jeszcze w nocy napisałem mail do Scotta z prośbą o wyjaśnienia. Ciągle czekam na odpowiedź.
     Karcił mnie też pan Profesor za moje negatywne opinie o testach  projekcyjnych. Dowiedziałem się od niego, że testy te są bardzo cenną metodą, choć dobrze diagnozować przy ich użyciu potrafi tylko kilka osób w Polsce, m.in. obecna na sali dr Czerederecka. Doprowadziło to do strasznej konfuzji w mojej głowie, bo z jednej strony, korzystają z nich niemal wszyscy biegli sądowi (kilkaset, kilka tysięcy osób?), a z drugiej tylko kilku nich robi to dobrze. Jeśli tak, to jaki jest sens ich używania, jeśli większość robi to źle? Boleśnie zdałem sobie sprawę, że chyba nie nadążam za procesem myślowym profesorskiej głowy... A wszystko to jeszcze dodatkowo utrudniał fakt, że profesor karcąc mnie odwrócił się do mnie plecami.
     Przemiłym człowiekiem okazał się pan Sędzia. Nie skarcił mnie ani razu, w zasadzie nie skarcił nikogo. W gruncie rzeczy to chyba nie zajął żadnego stanowiska. Chyba nie... Albo może znowu nie zrozumiałem. Ale okazał się naprawdę przemiłym i sympatycznym człowiekiem.
     Wspominając tę debatę i spotkanie w przepięknej sali Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego tak sobie myślę, jak to, mimo wszystko, dobrze jest móc zasiąść w Collegium Novum, czuć na sobie wzrok oddanych studentek i studentów, otoczyć się eteryczną atmosferą własnych sądów, których wielu maluczkich nie rozumie. Dobrze jest czuć unoszącą się w powietrzu tradycję szacunku do mądrości, tradycję jednego z najstarszych uniwersytetów w Europie. Następnym razem muszę się lepiej przygotować, żeby ci wszyscy utytułowani i szanowani ludzie nie musieli mnie ciągle karcić, bo to naprawdę dobrze jest móc zasiąść w Collegium Novum i bardzo chciałbym jeszcze kiedyś móc tam zasiąść...

P.S. Właśnie przyszła odpowiedź od Scotta:
Hi Tomasz - This is completely false, and I have no idea what she is referrring to. We have never retracted any of our claims, either formally or informally, in any outlet - either in print or in any other format. To what article was she referring? Out of curiosity, what is her name? Perhaps I should write to her.
2 razem elementów



W obronie rozumu - blogHistoria pewnej prowokacji...O mnieZakazana psychologiaLapidariumKsięga gościEnglish version
Luty, 2009
Marzec, 2009
Kwiecień, 2009
Maj, 2009
Czerwiec, 2009
Lipiec, 2009
Sierpień, 2009
Wrzesień, 2009
Październik, 2009
Listopad, 2009
Grudzień, 2009
Styczeń, 2010
Luty, 2010
Marzec, 2010
Kwiecień, 2010
Maj, 2010
Czerwiec, 2010
Lipiec, 2010
Wrzesień, 2010
Październik, 2010
Listopad, 2010
Grudzień, 2010
Styczeń, 2011
Luty, 2011
Marzec, 2011
Kwiecień, 2011
Maj, 2011
Lipiec, 2011
Sierpień, 2011
Wrzesień, 2011
Październik, 2011
Listopad, 2011
Grudzień, 2011
Styczeń, 2012
Luty, 2012
Marzec, 2012
Kwiecień, 2012
Maj, 2012
Czerwiec, 2012
Lipiec, 2012
Wrzesień, 2012
Grudzień, 2012
Luty, 2013
Kwiecień, 2013
Maj, 2013
Czerwiec, 2013
Lipiec, 2013
Sierpień, 2013
Wrzesień, 2013
Październik, 2013
Grudzień, 2013