 | | |
|
Zawrzało znowu z okazji wizyty Paula Camerona w Polsce. Prasa relacjonuje święte oburzenie świata nauki:
Rok temu wizyta Camerona wywołała spore zamieszanie. Po burzy wywołanej przez media władze warszawskiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego odwołały wykład, jaki miał się odbyć w budynku uczelni. Bez przeszkód wystąpił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie Opolskim. W tym roku po protestach z wykładu kontrowersyjnego naukowca zrezygnowały uniwersytety w Szczecinie, Warszawie i Toruniu. Więcej...
Cameron na uniwersytecie to jak praktyka wudu na akademii medycznej lub promocja Kodeksu Hammurabiego na wydziale prawa - mówiła prof. Magdalena Środa, etyk z UW. Więcej...
Cameron nie powinien występować na uniwersytecie?
- Uniwersytet to nie miejsce na prezentowanie nienaukowych teorii. Na uniwersytecie obowiązują naukowe standardy. "Badania" Camerona nie spełniają tych standardów.
Debatę miał poprowadzić pracownik wydziału prawa.
- Widocznie był nieświadomy lub przeważyły jakieś jego prywatne przekonania, a może dał się namówić studentom, co rozumiem. Więcej...
Wolność badań naukowych to wierność prawdzie. To, co robi Cameron, nie ma nic wspólnego z nauką. To szerzenie nienawiści. Ktoś próbuje wykorzystać autorytet uczelni do legitymizowania jego poglądów. Więcej...
I jeszcze więcej...
Przyjaciele i znajomi przysyłają mi informacje na ten temat, oczekują mojej radości - popatrz! są rozsądni ludzi na uczelniach! Nie jest tak źle jak mówisz! A mnie pusty śmiech ogarnia... A zaraz potem smutek i melancholia... Cameron na uniwersytecie to jak praktyka wudu na akademii medycznej. Mocne słowa Pani Profesor, a czym jest homeopatia od lat nauczana na AM we Wrocławiu? Nauką? Czym jest astrologia nauczana na SGH? Też Nauką? A iluż uczonych tak gwałtownie i zapalczywie przeciwko temu protestuje? Uniwersytet to nie miejsce na prezentowanie nienaukowych teorii. Przepraszam, a NLP, kinezjologia edukacyjna, metoda Domana-Delacato, ustawienia Hellingera, psychoanaliza i inne bzdury nauczane na tych samych uniwersytetach, które tak się odcinają od Camerona to są naukowe teorie??? Gdzie publikuje się protesty przeciwko równie, jeśli nie bardziej, nienaukowym teoriom? Chętnie bym je przeczytał!
Święte oburzenie, którego jesteśmy świadkami jest wyłącznie zasługą środowisk homoseksualnych, które dobrze dbają o swoją opinię. Można im tego pogratulować. Ale okrzyki protestu władców uczelni z odcinaniem się od pseudonauki w tle są niestety wyłącznie żałosnym konformizmem ludzi, którzy wolą nie zadzierać z niektórymi środowiskami, bo a nuż zacznie być o tym głośno i... niewygodnie.
Niby punkt przewagi w walce przeciwko pseudonauce, ale bez satysfakcji, zupełnie. |
|
|
<< [[Modules/Blogger/PubComment_:_backToHome]] |
Dodaj nowy komentarz |
|
do Tomasza Witkowskiego Panie Tomaszu, Pan chyba jednak nie potrafi dyskutować na poważnie i na odpowiednim poziomie, a ja cały czas tylko i wyłącznie do tego próbuję Pana namówić. Czy tę błazenadę, w którą Pan teraz próbuje przekształcić rozmowę, mam potraktować jako kolejny Pański unik? W tym jest Pan naprawdę dobry, przyznaję... Ja jednak wciąż mam nadzieję, że pójdzie Pan po rozum do głowy i zachce udzielić konkretnych odpowiedzi na przynajmniej kilka moich zapytań i wątpliwości, z podaniem sensownych argumentów. A jeśli ich Panu brakuje, że potrafi Pan szczerze i uczciwie przyznać, gdzie leży racja. Wydaje mi się, że to są jednak poważne kwestie, warte wyjaśnienia. Tylko proszę nie pisać znowu, że szkoda Panu czasu... |
|
Do Psychologa Zwyciężył Pan! Odkrył mnie Pan zupełnie! "Ola" to ja. "Nie jestem Witkowskim" to ja. Zresztą większość postaci występujących na tym blogu, na Forum i w Księdze gości, to ja. Uwielbiam wcielać się w różne postaci, przebierać, rozmawiać sam ze sobą. Kryłem się z tym przez lata, dopiero Pan mnie zdemaskował zupełnie i zmusił do odkrycia się! Tak! te wszystkie postaci to ja! Ja!
I wie Pan co? "Psycholog" to też ja! Wymyśliłem "Psychologa", bawiłem się z nim (a właściwie sam ze sobą) wpisując komentarze np. podczas TEDx w toalecie, tak, żeby nikt nie widział, tkałem misterną sieć, cały czas zdając sobie sprawę, że "Psycholog" to ja i jednocześnie nie ja. Wymyśliłem "Psychologa" wyłącznie po to, żeby w końcu mnie zdemaskował, żeby umożliwił mi wyjście z tych wielorakich osobowości.
A więc to już koniec wymyśłony przeze mnie Panie "Psychologu". Ja to Ja. Nie ma już Oli, nie ma już "Nie jestem Witkowskim" i... nie ma już "Psychologa". Żegnaj przyjacielu... Dobranoc. |
|
A kim jesteś... ...skoro z takim zapałem bronisz Witkowskiego, tak doskonale się orientujesz, gdzie dzisiaj jest, wiesz, kim byłby, gdyby pewne rzeczy robił, a innych nie robił, świetnie pamiętasz, o co prosił, gdy zakładał swój blog itd. itd.? Może Ty mi wyjaśnisz, dlaczego w trudnych dla niego politycznie sytuacjach zawsze pojawiają się tu różne tajemnicze postacie (w tym również Ty), doskonale orientujące się w jego poglądach i - co więcej - jednorazowe (a więc takie, które nigdy wcześniej ani nigdy później nie zabrały głosu na tym blogu)? Wytłumacz mi na swoim przykładzie, co takiego ich skłoniło, aby ten jeden jedyny raz wystąpić z nierzadko gwałtowną obroną Witkowskiego? Dlaczego Ci tak bardzo zależało, żeby napisać ten komentarz w tym samym dniu, w którym Witkowski jest na Tedexie (ale - co warto koniecznie podkreślić - już po jego wystąpieniu), żeby tylko "udowodnić" swoją tezę, że Ty to nie on? Chyba sam przyznasz, że bardzo podejrzanie to wszystko wygląda, tym bardziej, że sam Witkowski cały czas unika zdementowania moich "paranoicznych" podejrzeń...
A jeśli jesteś tak święcie przekonany, iż uważam, że mój "punkt widzenia jest właściwy, prawdziwy i jedynie słuszny", to może Ty zadasz sobie tę odrobinę trudu, żeby mnie przekonać, że tak nie jest, podając - w zastępstwie Witkowskiego - kilka sensownych, merytorycznych i konkretnych argumentów? Po Twoich niezwykle sugestywnych i ekspresyjnych epitetach typu "paranoik", "obrażona wróżka" czy "przesiąknięty jadem i nie mogący powstrzymać jego wycieku" mam kolejne dziwne przeczucie, że nie stać Cię na coś takiego. Tak, wiem, znowu napiszesz, że jest to "paranoiczne" przeczucie, ale teraz daję Ci szansę udowodnić zasadność rzucanych w eter oskarżeń. Czekam...
|
|
Do Psychologa ... a jak Witkowski jest na Tedexie, to też będzie go Pan podejrzewał o wpisy, o ukrywanie się pod jakimś nickiem??? Jak dla mnie byłby on idiotą, jeśli uskuteczniałby tego typu zachowania, zwłaszcza, że od początku istnienia tej strony, a dokładniej od początku pojawiania się na niej wpisów prosił, aby wpisywać się pod własnym nazwiskiem.
Według mnie, jest Pan paranoikiem (tak, tak, argumentum ad personam), który węszy spiski, ma swoje teorie i nie przyjmuje do wiadomości możliwości, że rzeczywistość może być inna od wyobrażanej. Niby Pan jest pro, ale ton Pana wypowiedzi sugeruje, że jest Pan przesiąknięty jadem i nie może Pan powstrzymać jego wycieku.
I choćby się napisało tysiąc razy, że nie jestem Witkowskim i tak Pan, Panie Psychologu, znajdzie coś co będzie rzucało podejrzenie, że to Pana punkt widzenia jest właściwy, prawdziwy i jedynie słuszny. A może jest Pan jedną z obrażonych wróżek, która w swojej szklanej kuli widzi kiedy Witkowski pisze na swoim blogu odpowiedzi i kiedy ma dużo czasu, a kiedy mało. Echhhh... |
|
do Tomasza Witkowskiego Książkę przeczytałem, ale odpowiedzi na te pytania nie znalazłem. Dlatego zadałem je tutaj. Nie wydaje mi się też, aby szkoda było Panu czasu na udzielenie na nie odpowiedzi, sądząc po Pańskich obszernych wypowiedziach poniżej. Szkoda tylko, że marnuje go Pan na zawiłe uniki w sytuacji, gdy wystarczyłoby podać kilka konkretów. Kilkukrotnie, wyraźnie o nie prosiłem i wciąż nie mogę się ich doczekać. Pozdrawiam również. |
|
Do Psychologa Na większość pytań znajdzie Pan odpowiedzi w mojej książce. Zachęcam gorąco do lektury.
W stosunku do Pana podejrzeń, urojeń rad itp. nie będę się odnosił. Szkoda na to czasu mojego, Pańskiego i czytelników tego bloga. Pozdrawiam. |
|
do Tomasza Witkowskiego Pisze Pan: "Stwierdzenie, że się kimkolwiek otaczam jest po pierwsze nieprawdziwe, po drugie zaś, może być obraźliwe dla osób, o których Pan pisze zakłada bowiem bezwolność tych osób." No cóż, nie zmienia to faktu, że konsekwentnie daje Pan do zrozumienia, że pewni psychologowie są moralni i uczciwi (co też jest nieprawdziwe), a inni wręcz przeciwnie. Dzieli Pan psychologiczny światek na dwie kategorie, a teraz pisze o liniowym kontinuum negatywnych cech (m.in. oportunizmu, który niewątpliwie też jest złem) i braku umiejętności rozstrzygnięcia, kto należy do tej lepszej, a kto do gorszej części. Co do tej bezwolności, myślę, że coś jednak jest na rzeczy - polscy naukowcy mają wręcz we krwi strategię, aby zawsze płynąć z prądem, ich wybór sprowadza się jedynie do wybrania rzeki, którą - jak im się wydaje - szybciej dopłyną do celu. Tego uczą na uniwersytetach od pierwszych lat robienia kariery naukowej. A zna Pan taką starą prawdę psychologiczną, że najlepiej poznać człowieka po tym, jakich ludzi dobiera sobie za przyjaciół?
Pisze Pan: "Nie ma ludzi nieoportunistycznych. Są tacy, którzy są częściej oportunistami lub rzadziej z Panem i ze mną również." Z pewnością ma Pan rację, jak dla mnie to żadne odkrycie. Ale to zupełnie nic nie wyjaśnia, na takiej samej zasadzie można stwierdzić, że nie ma ludzi, którzy są dobrzy, moralni, uczciwi... Dlaczego zatem podjął Pan walkę z niemoralnością i nieuczciwością w psychologii, skoro przyświeca Panu taka filozofia? Bo ja przyznam, że takiej wypowiedzi spodziewałbym się raczej po szarlatanach i politykach, a nie po Panu...
Kolejna Pańska wypowiedź: "Myślę, że obserwacja reakcji naukowców w odpowiedzi na prowokację i poruszane przez nią problemy dostarczyła wiele wniosków prawdziwych również w odniesieniu do stosunku uczonych do zjawiska pseudonauki." Ja myślę, że źle Pan myśli i wyciąga nielogiczne wnioski, niezgodne z regułami psychologicznymi. Od kiedy to jedno zachowanie uwarunkowane w dużym stopniu sytuacją świadczy o stałych dyspozycjach? Czy psycholog, widząc, że ktoś ma brudne buty, stwierdza, że z natury jest on brudasem? Napisał Pan też, że są inne kategorie psychologów niż podałem i jak na razie wciąż unika podania konkretów. Jeśli - jak Pan twierdzi - woli Pan jednak zajmować się zachowaniami, a nie postawami, proszę nie wprowadzać w błąd, a nade wszystko nie interpretować pojedynczych zachowań w wyjątkowo niereprezentatywnych warunkach jako trwałe postawy! Jedyne, czego Pan dowiódł w tej dyskusji, to to, że jednak nie zna Pan innych kategorii psychologów niż te, które podałem.
Mógłby mi Pan podać przynajmniej kilka artykułów krytycznych wobec psychologii społecznej? Chętnie bym się z nimi zapoznał (tylko proszę o bardziej trafne przykłady niż podawała "Ola"). Rozumiem też, że planuje Pan zajęcie się także i tą dziedziną psychologii? W którym tomie "Zakazanej psychologii" to będzie: drugim czy trzecim? A może jeszcze następnym?
Czy ja stworzyłem trzecią - obok wymienionych kategorii - grupę psychologów? Hmmm, napisałem już Panu, że dużo mnie różni od psychologów, w zasadzie to nawet już nie jestem psychologiem. A nie jestem z powodów, jak mi się wydaje, nieoportunistycznych - gdy się przekonałem, jak ten światek wygląda, to odszedłem. Ale jak Pan tak bardzo chce, stworzę jeszcze jedną kategorię - obok szarlatanów i oportunistów byliby to jeszcze ci, którzy mają świadomość, że są tylko szarlatani i oportuniści (a mimo to mogą być też albo jednym, albo drugim). Jednak to ci ostatni zdecydowanie mają najgorzej. Zaliczyłbym do nich m.in. siebie i chyba również Pana (tak, wiem, że publicznie się Pan do tego nie przyzna...).
Zgadzam się w pełni, że nie ma Pan obowiązku odpowiadania ani mi, ani innym komentatorom. Nie zmienia to jednak faktu, że z reguły bardzo chętnie Pan to robi od samego początku istnienia Pańskiej strony, często wikłając się przy tym w dyskusje. Regułą, która obserwuję od dłuższego czasu, jest też to, że kończy Pan te dyskusje w trudnych politycznie sytuacjach, a "zastępują" wtedy Pana różne dziwne osoby. Do tej pory nie zaprzeczył Pan ani nie potwierdził jednoznacznie moich podejrzeń, na co z pewnością nie potrzeba dużo czasu (zadowolę się krótkim "tak" lub "nie"). Jeśli natomiast traktuje Pan odpowiedź na to pytanie jako ujmę dla swojego honoru, gorąco Pana zapewnię, że wcale tu nie czyham tu na Pańską godność, zależy mi tylko na wyjaśnieniu pewnych spraw, przed którym broni się Pan rękami i nogami. Choć muszę się przyznać, że oczekiwałem takiej "odpowiedzi". Czy dlatego, że gdyby chciał Pan jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, musiałby Pan albo skłamać, albo przyznać się do kłamstwa?
Jak więc widzę, pomimo dość długiej dyskusji nie odpowiedział Pan na większość zadanych przeze mnie pytań i poruszanych kwestii. Pozwolę jednak sobie dać Panu na koniec taką jedną jedyną radę życzliwej (bo popierającej całym sercem to, co Pan robi) osoby: proszę zawsze wypowiadać swoje sądy pod własnym nazwiskiem bądź stałym nickiem, bo w przeciwnym wypadku zawsze Pan trafi na kogoś sprytniejszego od siebie. To tylko kwestia czasu...
|
|
Do Psychologa Pisze Pan: "otacza się Pan ludźmi, którym też można wiele zarzucić."
Od wielu lat pracuję sam. Stwierdzenie, że się kimkolwiek otaczam jest po pierwsze nieprawdziwe, po drugie zaś, może być obraźliwe dla osób, o których Pan pisze zakłada bowiem bezwolność tych osób.
Dalej pisze Pan: "Proszę mi podać choć jedno nazwisko nieoportunistycznego psychologa-naukowca - sam chętnie bym go poznał."
To pytanie z gatunku erystycznych zachęt do dyskusji. "Niechaj rzuci kamieniem ten, kto jest bez winy". Nikt nie rzuci, nie ma ludzi nieoportunistycznych. Są tacy, którzy są częściej oportunistami lub rzadziej z Panem i ze mną również. Są zachowania nieoportunistyczne i o takich pisała Panu Pani Ola.
I dalej: "Proszę mi podać choć jedno nazwisko nieoportunistycznego psychologa-naukowca - sam chętnie bym go poznał."
Gdybym znał Pana nazwisko, to bym je Panu tutaj wpisał, no ale tego psychologa to już Pan chyba zna?
"Z tego, co pamiętam, napisał Pan w "Zakazanej psychologii" o strategiach reakcji na Pańską prowokację, a nie kategoriach psychologów pod względem ich stosunku do pseudonauki i szarlatanerii."
Źle Pan pamięta. Napisałem dokładnie tak: "Myślę, że obserwacja reakcji naukowców w odpowiedzi na prowokację i poruszane przez nią problemy dostarczyła wiele wniosków prawdziwych również w odniesieniu do stosunku uczonych do zjawiska pseudonauki." Powtarzałem to kilkakrotnie w różnych miejscach książki. Przykro mi, że wiele osób, w tym Pan angażuje mój czas i energię w przypominanie mu tego, co napisałem, tylko dlatego, że nie chce im się sięgnąć do książki albo przeczytali coś powierzchownie.
Próba nakłonienia mnie do tworzenia kategorii zawierających jakieś trwałe postawy spotka się z niepowodzeniem. Postawy się zmieniają, a manifestują się w zachowaniach. Wolę zajmować się zachowaniami.
Krytyka psychologii społecznej - zdaję sobie sprawę z błędów i nadużyć tej dziedziny psychologii. Nie zająłem się nią (jeszcze) bowiem szkody, jakie wyrządza są dużo mniejsze od innych obszarów działania szarlatanów, po drugie zaś, jak sam Pan pisze, ukazują się jednak artykuły krytyczne zajmujące się tym tematem. Odkładam go zatem na później licząc, że będzie systematycznie krytykowany.
Kolejna rzecz. Pan nie zaliczył siebie do jednej z dwóch stworzonych przez siebie grup, tylko stworzył trzecią. Czyżby było tak, że są źli, bardziej źli i MY-dobrzy?
Jeśli idzie o Pana przeświadczenia, podejrzenia, urojenia i wynikające z tego oskarżenia, że Pani Ola to mój nick. Panie Psychologu, gdybym poświęcał czas na zaprzeczanie choćby jednym zdaniem wszystkich oskarżeń jakie padały i padają pod moim adresem i zajmował się tym, nie napisałbym żadnej książki, nie zrobiłbym w życiu nic sensownego, poza obroną przed takimi zarzutami. Pan wysuwa takie oskarżenia, więc są one pana problemami. niech Pan się z nimi zmaga ja nie mam ochoty tracić czasu na nie.
Śledzi Pan bardzo dokładnie wpisy, ich datę itd. Dowody, które na tej podstawie Pan produkuje byłyby bardzo przekonujące, gdyby nie jedno fałszywe założenie. Przyjął Pan mianowicie, że odpowiedzi na Pana wpisy stanowią moje życiowe priorytety. Tak niestety nie jest, przykro mi. Uznaję wpis na blogu za ważniejszy niż odpowiedź Panu. Mam chwilę dostępu do sieci i wykorzystują ją na inne sprawy niż poświęcanie Panu czasu. Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu w spojrzeniu na ten paskudny, ale jednak "najlepszy z możliwych światów". |
|
homeopatia Panie q, pisze Pan: "Proszę się dobrze zastanowić, czy jako właściciel apteki, zrezygnowałby pan z sprzedaży dochodowych leków o żadnej skuteczności klinicznej? I czy nie zwolniłby pan aptekarza, który zniechęcałby pacjentów do zakupów?"
Kiedy zadają mi podobne pytania niezmiennie odpowiadam, że jest mnóstwo pięknych zawodów, w których można być uczciwym. Twierdzę, że lepiej jest być uczciwym stróżem niż nieuczciwym farmaceutą, psychologiem, dziennikarzem itp. Można przecież zostać instruktorem narciarskim, przewodnikiem turystycznym, hotelarzem itd.
Dalej pisze Pan: "Co do kwestii pomagania lekarzom, zna pan wielu takich, którzy poszukują doradztwa farmaceuty? Polska służba zdrowia jest bardzo wysoce zhierarchizowana, i żaden lekarz nie wysłucha uwag farmaceuty, jeśli sam o nie nie poprosi."
A czy taka sytuacja nie wzięła się właśnie z tego, że lekarze nie mają zaufania do farmaceutów, którzy zachęcają do zakupów zamiast kontynuować leczenie? Pamiętam z nieco dawniejszych lat, że wielu ludzi w przypadku niezbyt poważnych dolegliwości chodziło do apteki po poradę do pana/pani magistra i leczyło się bez biegania do lekarzy. Szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie do lekarza było daleko, albo rzadko bywał w gabinecie. Ale to pewnie już przeszłość. |
|
do Oli Oj, Olu, skończyły Ci się argumenty, to zaczęły się niewybredne ataki personalne, wręcz obelgi wobec rozmówcy? Tak Cię nauczono dyskutować na studiach psychologicznych (bo, jak rozumiem, ten kierunek studiowałaś)? Albo świadomie przekręcasz, albo nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem krótkiej wypowiedzi rozmówcy, bo ja nigdzie nie napisałem, że sprawa Samsona była wywołana prowokacją Witkowskiego, ani że nie potrafię wyguglać podanego przez Ciebie forum (forum znalazłem, ale nie potrafię wyguglać podanego przez Ciebie tekstu na tym forum - Ty, jak widzę, też nie, skoro nie doczekałem się linka, o który prosiłem). Wstydziłabyś się takiego sposobu "przekonywania" - albo podajesz bałamutne przykłady (podręcznik do psychologii pod red. Strelaua i Witkowskiego; specjalistę od kreowania wizerunku polityków Piotra Tymochowicza jako przykład groźnego "psychologicznego szarlatana" (sic!)), albo chowasz głowę w piasek, gdy dochodzi do konkretów (link do tekstu o rzekomej firmie Jupiter), zastępując je obraźliwymi epitetami wobec rozmówcy z nazwami chorób psychicznych i zalecanych terapii (ech, te psychologiczne skrzywienie). Zastanawiam się też, dlaczego teraz Ty martwisz się kwestią nicków pana Witkowskiego i jego IP, skoro (tak przynajmniej napisałaś) nie jesteś nim. Ja na miejscu prof. Dolińskiego - abstrahując tym razem od tego, czy angażuje się w walkę z pseudonauką, czy nie - wstydziłbym się również tego, że miałem takich studentów jak Ty, z których wielu wykonuje później zawód psychologa.
Jak dla mnie, źle zrobiłaś, że w ogóle weszłaś w tę dyskusję, do której wniosłaś tylko zamęt i wulgarność, a nic merytorycznego. |
|
Do psychologa Kończę z Tobą korespondencję. Masz paranoję, idź się leczyć. Nawet to, że sprawa Samsona miała miejsce grubo przed prowokacją Witkowskiego nie przeszkadza Ci wierzyć, że wywołana była jego prowokacją. Podanie kilku przykładów nie układa Ci się w całościowy obraz, ale w przypadkowe strzały. Wszędzie widzisz Witkowskiego pod różnymi nickami, martwisz się niemożnością dostępu do IP. Radze farmakoterapię, na terapie poznawczo-behawioralną to zbyt poważne zaburzenie. Nie potrafisz nawet wejść na portal Gazety Wyborczej i wyguglać odpowiedniego forum? Bez odbioru. |
|
P.S. 2 ...a dlaczego wzrosło? Chwilę pomyślałem i już chyba wiem! Otóż z faktu dokonania przez niego wpisu jednoznacznie wynika, że tym razem dostęp do sieci ma, może tylko nie mieć czasu na odpowiadanie na pytania. Znalazł jednak czas na to, żeby przeczytać moją bardzo obszerną dyskusję z "Olą", o czym świadczy ustosunkowanie się do mojego zarzutu, że nie odpowiada na pytania. Już nie pokusił się natomiast o potwierdzenie lub zaprzeczenie (choćby jednym zdaniem) znacznie poważniejszego zarzutu, że "Ola" to on, na co z pewnością nie potrzeba dużo czasu. Co więcej, po moich skierowanych do niego pytaniach z 12.05 nie znalazł czasu na odpowiedź, mimo że znalazł go na dokonanie na swoim blogu kolejnego wpisu następnego dnia (13.05)!
Wszystko to dość podejrzanie wygląda... Ech, żeby tak móc sprawdzić adresy IP! |
|
P.S. Dziwne, ale po tym ostatnim wpisie pana Tomasza Witkowskiego moje przeczucie, że to on przemawiał ustami Oli, jeszcze wzrosło... |
|
do Oli No wybacz Olu, ale teraz to piszesz bzdury, jakbyś w ogóle nie miała kontaktu ze studiami psychologicznymi! Tak się składa, że większość (a na pewno ogromna ich ilość) psychoterapeutów i NLP-owców ma dyplom absolwenta psychologii, więc chyba jednak są z wykształcenia psychologami? Tymochowicz był zjawiskiem marginalnym (jednostkowym i chwilowym), a ponadto - jak sama zauważyłaś - niespecjalnie związanym z psychologią, tak więc śmieszne jest, że porównujesz jego działalność z tak rozpowszechnionymi zjawiskami typu NLP czy psychoterapia.
Zabawne jest też, że sam uczestniczyłem w przynajmniej kilkunastu wykładach i prelekcjach prof. Dolińskiego (zarówno jako student, jak i po skończeniu studiów) i nigdy nie spotkałem się z tym, żeby piętnował jakiś kierunek psychologii lub jakichś psychologów! Czyżbyśmy zatem znali innego prof. Dolińskiego??? Mogłabyś podać link do tego krytycznego tekstu wobec firmy Jupiter (nie mogę go znaleźć na podanym przez Ciebie forum ani wyguglać)? Na marginesie zwracam Ci uwagę, że firma ta zapewne wywodzi się spoza środowiska psychologów, tak więc sama sobie odpowiedz na pytanie, czy prof. Doliński chciał w ten sposób przeciwstawić się pseudonauce czy może bardziej zlikwidować konkurencję spoza własnego środowiska na rynku edukacji? Czy prof. Doliński choć raz przestrzegł w ten sam sposób kandydatów na studia przed niektórymi uczelniami państwowymi, gdzie - jak wiemy - też się roi od pseudonaki i pseudonaukowców? Samson to też była sprawa jednostkowa, a przy tym podejrzewam, że to "odcięcie się" od niego mogło mieć taką samą genezę, jak w przypadku prowokacji. Napisz proszę, jaką reakcję podjął prof. Doliński i inni psycholodzy, zanim Samson został aresztowany? Nie wierzę, że nikt nie wiedział o jego działalności.
Tak więc proszę o kolejne dowody, bo te są mało przekonujące. W najlepszym wypadku są to pojedyncze strzały pojedynczego człowieka, a przy tym skierowane niczym kula w płot, bo dotyczą marginalnych zjawisk, nie mających wpływu na funkcjonowanie psychologii jako całości. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie to dużo za mało, aby powiedzieć, że ktoś aktywnie walczy z psychologiczną szarlatanerią. |
|
Szanowni Państwo, nie zawsze mam możliwość dostępu do sieci internetowej, a czasami również czas, aby na bieżąco odpowiadać na wszystkie posty. Najwcześniej znajdę na to odpowiedni moment w najbliższy wtorek lub środę i z pewnością ustosunkuję się do wszystkich pytań. Przepraszam i proszę o cierpliwość. |
|
Do psychologa Nie jestem "doktorem Witkowskim pod innym nickiem", ale nie jestem też wielbłądem. Ani jednego, ani drugiego nie mam zamiaru udowadniać. Tymochowicz nie jest psychologiem, ale jego działania maja charakter "niby-psychologiczny". Większość terapeutów tez nie jest psychologami. Większość NLP-owców też nie jest psychologami. Czy uważasz, że piętnować trzeba tylko i wybiórczo tych, którzy mają dyplomy psychologów?
Nawet jeśli podręcznik Strelaua i Dolińskiego ukazał się po prowokacji Witkowskiego w Charakterach, to przecież nie zmienia to faktu, że wspomniani autorzy piętnują jednoznacznie NLP. Poza tym, nie wiadomo (ściślej: ja nie wiem) kiedy ten tekst był pisany ("przed", czy "po"). Jestem byłą studentka prof. Dolińskiego, słuchaczką jego wykładów. I zapewniam Cię, że jednoznacznie na nich wypowiadał się o NLP, szalbierstwie psychoanalitycznym i innych "przekrętach branżowych". Wspólnie z prof. Strelauenm i Brzezińskim opracowali wiele lat temu standardy nauczania psychologii, w których jednoznacznie napisali, że w programach nie powinno być takich idiotyzmów jak NLP, test Szondiego itd. Na forum Gazety Wyborczej "Studenci Psychologii" zobaczysz długi tekst prof. Dolińskiego, ostrzegający przed szalbierzami z łódzkiej firmy Jupiter, oferującej studia psychologiczne. Demaskuje tam to oszustwo, ostrzegając potencjalnych studentów. Ukazał się on wiele lat temu, zanim jeszcze doktor Witkowski pomyślał o słynnej prowokacji. Możesz też sobie wyguglać list otwarty, jaki profesor Doliński i kilkunastu innych psychologów napisało zaraz po aresztowaniu Samsona. Odcinają się w nim od tych psychologów, którzy od razu zaczęli go "korporacyjnie" bronić. Stwierdzają, że to jest wina środowiska psychologicznego, które umożliwia tego typu sytuacje. Skoro tylko będąc (byłą) studentką potrafię wskazać tyle rzeczy, to łatwo sobie wyobrazić, że jest ich znacznie więcej. Wystarczy Ci, czy nadal są to dowody "nietrafione, czy wręcz śmieszne" ?
|
|
do Oli - P.S. Dodam jeszcze, że Piotr Tymochowicz znany jest głównie jako kreator wizerunków kilku znanych polityków (m.in. A. Leppera), więc nawet jeśli miał jakiś związek z psychologią, był zjawiskiem jednostkowym i mało znaczącym dla obrazu psychologii. Tak więc nawet ten przykład jest nietrafiony, wręcz śmieszne jest podawanie takich przykładów jako dowodów walki pana Dolińskiego z psychologiczną szarlatanerią i pseudonauką. |
|
do Oli Olu, strasznie dużo wiesz w temacie! Wiesz, podejrzewam, że Ty chyba nie tylko jesteś rzeczniczką pana Witkowskiego - Ty jesteś samym panem Witkowskim pod zmienionym nickiem! Dziwne, bo nie jestem pierwszym rozmówcą, z którym on nagle urywa dyskusję, a zamiast niego wątek ciagną różne dziwne osoby, które nie dość że ze wszystkim się z nim zgadzają, to jeszcze wykazują się ogromną wiedzą w zakresie psychologii i jego prowokacji (sic!). Jeśli się mylę, proszę pana Witkowskiego o jednoznaczne sprostowanie, a także aby sam odpowiedział na postawione mu pytania (mam nadzieję, że ma odwagę).
Wracając do meritum rzeczy: nikogo nie atakuję bezpodstawnie, wypowiadam się o pewnych osobach w zakresie ich działań zawodowych (a raczej braku odpowiednich działań), tak jak sam pan Witkowski wielokrotnie podaje nazwiska osób naruszających standardy etyczne. W tym sensie nasze działania są zbieżne, różnica tkwi tylko w tym, że ja podaje nazwiska osób znajomych pana Witkowskiego. Pragnę zauważyć, że Ty też podajesz nazwisko Piotra Tymochowicza. Widzę też, że nie potrafisz podać żadnych konkretów odnośnie innych artykułów polskich psychologów piętnujących psychobiznes. Wybacz, ale wiem doskonale, że szukanie samemu takich artykułów to jak szukanie igły w stogu siana. Podręcznik Strelaua i Dolińskiego ukazał się po prowokacji w "Charakterach" i zapowiedzi napisania "Zakazanej psychologii", więc przykład jest nieodpowiedni i zwodniczy. Aktywnosci prof. Lewickiej przeciwko psychobiznesowi i pseudonauce też nie znam, tak jak Ty. O karierze już napisałem - twierdzę, że to jest przejaw sprytu a nie moralności niektórych osób i ustawienie się zawczasu po tej bezpieczniejszej stronie.
Jeśli bezpodstawnie zaatakowałem kogokolwiek, to jeszcze raz proszę o uzasadnienie tego zarzutu. Bo jak na razie nie doczekałem się tego, a jeden jedyny artykuł o Tymochowiczu (który równie dobrze mógł być efektem jakichś osobistych porachunków) to żaden dowód. Jeśli tych przykładów walki z pseudopsychologią nie ma, to należy o tym mówić. Bo - jak już napisałem - oportunizm to też w tej sytuacji jest czynienie dużego zła. Na środowisku akademickim psychologów (utrzymywanych z naszych podatków) ciąży duża odpowiedzialność za to, co się dzieje w psychologii (zarówno tej naukowej, jak i stosowanej) i gdyby to środowisko nie było tak oportunistyczne - pewnie nie byłoby szarlatanerii w psychologii. Ty, ustawiając się po stronie obrońców osób, które - jak widzę - nic nie robią w tym kierunku i na obronę nie zasługują, sama postępujesz nieetycznie. |
|
Do Psychologa Nie, nie jestem rzeczniczką doktora Witkowskiego, nawet go nie znam. Zaatakowałeś jednak personalnie profesor Lewicką i profesora Dolińskiego, a oni (chyba) nie są tego nawet świadomi. Akurat utkwił mi w pamięci świetny tekst prof. Dolińskiego na temat szarlatanerii Piotra Tymochowicza. Na tyle dobrze, że odnalazłam go w Charakterach. Proszę bardzo: "Uczył Vicary Marcina" numer październikowy. Miłej lektury. Nie mam wszystkich numerów Charakterów by znaleźć inne teksty Dolińskiego o szarlatanerii w psychologii i okolicach, ale jeśli masz ochotę to przecież możesz pójść do biblioteki i sprawdzić. Bardzo krytyczne rzeczy o NLP znajdziesz też w podręczniku pod redakcją Strelaua i Dolińskiego. Ten podręcznik wyszedł przed Zakazaną Psychologią. Nie znam tak dobrze aktywności profesor Lewickiej, którą także wywołałeś do tablicy, ale czynienie jej zarzutów, że na plecach doktora Witkowskiego chce zrobić karierę jest śmieszne.
To nie chodzi o to, że "wyjątek potwierdza regułę", ale o to, że atakujesz ludzi z nazwiska, a okazuje się, że zrobiłeś to bezpodstawnie. I zamiast napisać: "co do tej osoby, myliłem się, przepraszam", to uważasz, że wszystko jest OK. Wylewanie pomyj na ludzi (wymieniłeś dwie osoby z nazwiska!) jest równie nieetyczne, jak uprawianie szarlatanerii w psychologii.
|
|
do Oli Olu, a Ty jesteś rzecznikiem Pana Witkowskiego? Chciałbym, żeby jednak to on ustosunkował się do wysuniętych przeze mnie kwestii, których zresztą było trochę więcej.
A co do tych artykułów prof. Dolińskiego: mogłabyś podać dane bibliograficzne? Chętnie bym się z nimi zapoznał. Nie uważasz też, że dwa artykuły na krzyż w "Charakterach" (w tym jeden skierowany personalnie wobec konkretnej osoby) to trochę za mało, żeby stwierdzić, że otoczenie Pana Witkowskiego aktywnie walczy z pseudonauką i szarlatanerią w psychologii? Tak więc zdaje mi się, że Twój post tylko potwierdza, że moje zarzuty nie były aprioryczne. To trochę tak, jak z tym wyjątkiem, który potwierdza regułę... |
|
| |
| |
|  |  |
|