Tomasz Witkowski
W obronie rozumu - blog
Historia pewnej prowokacji...O mnieZakazana psychologiaLapidariumForumKsięga gościEnglish version
LIST OTWARTY PRZECIWKO SZERZENIU PSEUDONAUKI
Protestując przeciwko podobnym absurdom, jak ten opisany poniżej, wraz z dr medycyny Maciejem Zatońskim z Akademii Medycznej we Wrocławiu postanowiliśmy napisać w tej sprawie list otwarty do JM Rektora Uniwersytetu Opolskiego. Poprosiliśmy jednocześnie o wyjaśnienia i odpowiedź na kilka pytań. Pełen tekst listu otwartego można przeczytać tutaj: http://www.petycje.pl/petycja/5513/list_otwarty_przeciwko_szerzeniu_pseudonauki.html
Jeśli i Ciebie oburzają podobne wydarzenia i zgadzasz się z tezami naszego listu, podpisz go. Bardzo proszę wszystkich podpisujących nasz list, aby w komentarzach wpisywali swój tytuł naukowy i ewentualnie miejsce zatrudnienia. Wykorzystywane przez nas narzędzie do zbierania podpisów niestety nie uwzględnia automatycznie takiej możliwości, a warto aby adresat listu wiedział, kto protestuje. Będę również wdzięczny za przekazanie tej wiadomości innym. Z góry dziękuję za poparcie!
<< [[Modules/Blogger/PubComment_:_backToHome]] Dodaj nowy komentarz
Blake C.
2010/08/19 10:26:47
Do Maćka Z.
Dzięki za odpowiedź.

"Większość ludzi uważa, że na medycynie zna się najlepiej (podobnie jak na polityce i ekonomii)"

To akurat święta prawda, szczególnie w Polsce wszyscy się na wszystkim znają.:-D Z drugiej strony uważam, że nie dzieje się tak do końca bez przyczyny.

W wielu gabinetach lekarskich ludzie skarżą się na powierzchowną i bezduszną (wręcz maszynową) "obsługę". Znam też dużo przypadków, kiedy to pacjenci mówią lekarzom, co mają im zapisać i na co prawdopodobnie chorują, a lekarze bez sprzeciwu robią to, co pacjenci im mówią. Wtedy opinia o nich jest taka, jaka jest.

Myślę, że dużo do zdziałania pozostaje jeszcze na polu relacji "lekarz-pacjent". Fenomen gabinetów terapii alternatywnych polega często na tym, że podejście do klienta jest tam diametralnie inne - bardziej, że tak się wyrażę, ciepłe. I pewnie dlatego wielu woli iść do znachora, a nie do lekarza.
prosiaque
2010/08/16 11:56:02
koszmar cieciorki
cudowny artykuł o koszmarze cieciorki - miałam chyba po tym PTSD z wrażenia, naprawdę- napisał Bart na swoim blogu z nieprawdopodobnymi linkami na forum czcicieli Ashkara i odnośnikami dot. samego głownego magika....http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/
nie wiadomo czy śmiac się czy rzygać. pozdrawiam!
Maciek Zatoński
2010/08/15 14:03:08
Blake C.
Pewnie, że tak. W poprzednim komentarzu podaję szacunki dotyczące błędów w medycynie konwencjonalnej. Mimo tych błędow - i tak odsetek uratowanych osób jest znacznie wyższy niż gdyby medycyny konwencjonalnej nie stosować. Błędy zawsze będą. Chociażby z tego powodu, że w medycynie rozpoznanie pewne można postawić dopiero po czyjejś śmierci. Objawy większości stanów chorobowych (tych poznanych) są identyczne. Objawy patognomiczne (tzn. występujące wyłącznie w danej jednostce chorobowej) - jeśli w ogóle istnieją - występują zwykle bardzo późno w przebiegu choroby. W leczeniu nie czeka się prawie nigdy na wystąpienie wszystkich objawów, żeby postawić skuteczne rozpoznanie. Chociażby dlatego, że wiele chorób staje się nieuleczalnych, jeśli pojawią się typowe dla niej objawy. Dlatego każde leczenie zlecone przez lekarza jest pewną estymacją - pewnym szacunkowym wyborem uwzględniającym wiele różnych czynników. Jeśli początkowe leczenie jest nie skuteczne, to się je zmienia - sam brak reakcji na zlecone leczenie jest cenną informacją dla lekarza, która pozwala zawęzić grono możliwych rozpoznań. Dla przykładu - kaszel może być objawem kilkudziesięciu chorób. Może być spowodowany przeziębieniem, grypą, zapaleniem oskrzeli, chorobą refluksową, zapaleniem płuc, dżumą, wąglikiem, pylicą, astmą, alergią, zapaleniem zatok, próchnicą zębów, pasożytami, zanieczyszczeniem środowiska, podrażnieniem fizycznym, reakcją popromienną, ciałem obcym, urazem, chorobą naczyń, zawałem serca - itp. Postępowanie lekarskie nie może więc polegać na czekaniu na postawieniu rozpoznania za wszelką cenę, bo wystąpienie objawów typowych dla innych chorób może kosztować kogoś życie. Dlatego jeśli pójdziesz do lekarza z kaszlem, nie licz na, to że lekarz postawi na pewno trafną diagnozę. Dostaniesz leczenie, które w danej porze roku, w danym mieście, dla twojego wieku, wagi i płci - jest statystycznie najskuteczniejsze lub zabezpiecza potencjalne zagrożenie życia. W Polsce powszechny jest brak zaufania do lekarzy. Pacjent rzadko wraca do tego samego lekarza, jeśli zlecone przez niego leczenie było nieskuteczne. W ten sposób pozbawia się często szansy na najszybsze wyleczenie. Drugi (czy kolejny) lekarz będzie pewnie brał pod uwagę informację o braku skuteczności leczenia od poprzednika pod uwage, ale będzie zaczynał cały proces myślowy od początku. To dlatego wiele krajów limituje swobodny dostęp do specjalistów lub wprowadza konieczność wyboru jednego lekarza. Większość ludzi uważa, że na medycynie zna się najlepiej (podobnie jak na polityce i ekonomii), jednak wprowadzone rozwiązania przynoszą dobre efekty. Po wprowadzeniu reform ograniczających dostęp Polaków do specjalistów (dalej nie do końca skuteczny) - poprawiły się prawie wszystkie wskaźniki zdrowia Polaków.
Blake C.
2010/08/03 18:03:47
Błędy terapii medycznych
Ale moment, chyba są jednak dwie strony medalu. Jeżeli mówimy o ofiarach terapii alternatywnych, to warto może coś powiedzieć o statystykach dotyczących błędów i ofiar medycyny akademickiej, a tych także jest niemało. Błędy terapii konwencjonalnych zaczynają się często już od samych diagnoz lekarskich.
Maciek Zatoński
2010/07/25 19:58:58
Do soband1: Dane dotyczace zgonow w wyniku stosowania alternatywnych metod terapii
Nigdzie na świecie nie prowadzi się statystyk dotyczacych powiklan/zgonow spowodowanych "leczeniem" alternatywnym lub brakiem poddania się stosownej terapii z powodu ich stosowania. Można jedynie szacować ich ilość na podstawie kilku metod. Najwięcej zgonów dotyczyć będzie z reguły chorób przewlekłych, serca, nadciśnienia, cukrzycy, itp - jednak te trudno jest szacować. Najbardziej prawdopodobnym sposobem wydaje się być stosunek rozpoznanych chorób nowotworowych (każdy nowo rozpoznany przypadek choroby nowotworowej, wraz z określeniem ich zaawansowania) do liczby osób poddanych leczeniu. Drugi wskaźnik to luka czasowa między momentem rozpoznania a rozpoczęciem leczenia (w Polsce wynosi w skrajnych przypadkach do kilku miesięcy - jeśli jednak jest dłuższa i wynosi np. kilka lat, sugeruje, że w tym czasie pacjent nie poddał się leczeniu lub stosował w tym czasie "metody alternatywne"). W przypadku wspomnianych chorób przewlekłych nie prowadzi się takich statystyk. "Compliance" - może być pewnym wyznacznikiem (np. jeśli 22% osób nie stosuje zaleconego leczenia, a do metod alternatywnych przyznaje się około 70% populacji, można założyć, że conajmniej połowa osób, która nie stosuje się do zaleceń lekarza, korzysta z metod alternatywnych). Liczbę zgonów z powodu niestosowania się do zaleceń (non-compliance) już znamy.
Z tych wyliczeń wynika, że conajmniej 7% osób z chorobą nowotworową umiera bezpośrednio (lub pośrednio - w wyniku utraty szans na wyleczenie w związku z opóźnieniem leczenia) wyłącznie w wyniku ucieczki do metod alternatywnych. W USA to około 7% z 550 tys. zgonów z powodu nowotworów każdego roku. Szacunki te są bardzo ostrożne.
Z drugiej strony - skutki leczenia medycznego (i spowodowane błędami lub lekami zgony) są dobrze udokumentowane. Dla chorób nowotworowych złe rozpoznanie lub zgony z powodu skutków ubocznych leczenia wynoszą około 1,4% (1 na 71 przypadków). Czyli około 5 razy mniej. Wiadomo jaka jest też szansa wyleczenia danego rodzaju nowotworu dla danego stadium zaawansowania. Wiadomo też, że nie poddanie się leczeniu prawie zawsze prowadzi do zgonu. Z mojej praktyki wynika, że ucieczka od leczenia lub ucieczka do metod "alternatywnych" jest znacznie częstsza niż wyliczone 7% (według mojej praktyki jest to co najmniej 20%). Ponadto znaczna większość z osób leczonych konwencjonalnie dodatkowo korzysta z metod alternatywnych - w tym przypadku (o ile same w sobie nie szkodzą) nie mam nic przeciwko ich stosowaniu przez pacjentów (bezsensowne wydawanie pieniędzy to czyjaś prywatna sprawa, i jeśli poprawia komuś samopoczucie, nic mi do tego).

Zgony spowodowane "leczeniem" alternatywnym, to fakt. Nie trzeba tego udowadniać. Obszar ten pozostaje jednak całkowicie poza jakąkolwiek kontrolą. W krańcowym etapie chorób prawie wszyscy korzystająych z medycyny alternatywnej trafiają jednak do szpitali i lekarzy - jednak na pomoc wtedy jest już zwykle zbyt późno. Oczywiście te zgony także "obciążają" statystykę szpitali i medycyny konwencjonalnej (jak to powiedział mi jeden szarlatan z dyplomem lekarza - "leczyłem go przecież przez 4 lata i nic mu nie było, a umarł dopiero w szpitalu"... Przypomnę, że w momencie rozpoznania raka krtani przed 4 laty, szanse na wyleczenie dla tego pacjenta wynosiły ponad 90%; w momencie zgłoszenia się do mnie po 4 latach z rakiem w stadium T4 i przerzutami do węzłów, raczej tych szans już nie było).

W USA zgony spowodowane błędami, złymi diagnozami, zakażeniami, powikłaniami i skutkami ubocznymi leków - to około 225 tys. osób rocznie (około 0,6% leczonych pacjentów). To znaczy, ze 99,4% osób leczonych w szpitalach jest leczonych prawidłowo, udaje im się uniknąć powikłań i nie ulegają zakażeniom. To wbrew pozorom bardzo niewielki odsetek. Przypomnę, że nie większość nieleczonych "popularnych" chorób, nawet takich jak grypa, zapalenie płuc czy zawał serca - prowadzi nieuchronnie do upośledzenia jakości życia, kalectwa lub śmierci. Wiemy też, że leczenie "alternatywne" w żaden sposób nie modyfikuje naturalnego przebiegu tych chorób. Wybór jest więc dla każdego jasny i prosty - o ile tylko dana osoba ma rzetelny dostęp do informacji. Tylko w taki sposób może dokonać racjonalnego wyboru.

Jeśli ktoś z rakiem albo zawałem serca zgłasza się na sesję akupunktury lub przyjmuje "lek" homeopatyczny dysponując rzetelną informacją na temat dostępnych terapii - to nie jest mój problem. Moim problemem jest to, że ludzie od szarlatanów nie otrzymują rzetelnej wiedzy. Dostają wyłącznie wspomniane wcześniej "nadzieje" i "placebo". Na koniec dodam, że każda zarejestrowana terapia, musiała przejść setki badań, w których musiała wykazać się wyższą skutecznością przy mniejszej liczbie efektów ubocznych niż placebo (tak, tak - placebo to też efekty uboczne). Czyją matką jest nadzieją, pozostawiam bez odpowiedzi.

Ciekawy też jestem do kogo uda sie pan (pani?) Soband1 w przypadku zachorowania...
I ciekawy jestem czy Soband1 wie, z jakiej medycyny korzysta pan Ashar prywatnie, podczas gdy swoim "klientom" wciska ciemnotę...

*Wszystkie dane dostępne są na stronach WHO oraz Johns Hopkins School of Hygiene and Public Health.
Badania i statystki dla medycyny konwencjonalnej prowadzi p. Barbara Starfield. Wyniki są cyklicznie publikowane w JAMA
JAMA - Journal of the American Medical Association. http://jama.ama-assn.org/
Tomasz Witkowski
2010/07/19 21:16:18
Do soband1
Dokładnych danych chyba trudno oczekiwać - podobnie jak w przypadku badań nad korupcją, czy innymi zjawiskami na pograniczu prawa i przyzwoitości. Dysponuję jedynie szacunkami wielu lekarzy, których znam. Pisałem o nich m. in. tutaj: http://www.tomaszwitkowski.pl/page20.php?post=17
soband1
2010/07/16 21:18:17
Liczby
Czy dysponuje Pan danymi badaniami etc, ile osób umiera rocznie w Polsce na skutek stosowania alternatywnych metod terapii ergo szarlatanerii?
Tomasz Witkowski"
2010/06/27 23:13:41
Drogi wielokropku!
"pan doktor" dopuszcza do świadomości istnienie w świecie realnym pojęć "nadzieja" i "placebo". "pan doktor" ma również bolesną świadomość faktu, że w świecie realnym tysiące ludzi rocznie w samej tylko Polsce umiera niepotrzebnie omamionych przez szarlatanów, którzy zamiast terapii dającej szansę na wyzdrowienie mają placebo, które nie daje im ŻADNYCH szans. umierają z realną nadzieją. umierają realnie, aż nazbyt.
Drogi wielokropku, jeśli zdecydujesz się na ujawnienie swojej tożsamości, chętnie publicznie podzielę się z tobą swoimi planami, zapytam cię o twoje i podyskutujemy sobie o nich. Dobranoc.
...
2010/06/25 20:39:41
do "..."
psycholog????
..
2010/06/25 20:23:03
..
.. nigdzie nie doczytałem - czy pan doktor dopuszcza do świadomości istnienie w świecie realnym pojęć "nadzieja" i "placebo"? ..

.. czy zamierza pan doktor habilitować (jeśli tak, to kiedy) się czy tylko walczyć z pseudonauką? ..
10 razem elementów
Dodaj nowy komentarz
Nazwa*
Temat*
Komentarz*
[[Components/Captcha_:_title]]*
[[Components/Captcha_:_refreshImageTitle]]


W obronie rozumu - blogHistoria pewnej prowokacji...O mnieZakazana psychologiaLapidariumForumKsięga gościEnglish version
Luty, 2009
Marzec, 2009
Kwiecień, 2009
Maj, 2009
Czerwiec, 2009
Lipiec, 2009
Sierpień, 2009
Wrzesień, 2009
Październik, 2009
Listopad, 2009
Grudzień, 2009
Styczeń, 2010
Luty, 2010
Marzec, 2010
Kwiecień, 2010
Maj, 2010
Czerwiec, 2010
Lipiec, 2010
Wrzesień, 2010